logo.png
                 
pl
pl
 
Załatw sprawę w Urzędzie
Z dziejów "Solidarności" RI ziemi białołęckiej
Krzysztof Madej
Z dziejów "Solidarności" RI ziemi białołęckiej


Poniższy tekst opiera się głównie na relacjach osób zaangażowanych w działalność w "Solidarność" Rolników Indywidualnych najczęściej od jej początków. Z pewnością cennym uzupełnieniem pracy byłaby konfrontacja zawartych tu treści z materiałem archiwalnym. Na razie okazało się to jednak niemożliwe[1]. Mam jednak nadzieję, iż wraz z powstaniem tego tekstu rozpoczynają się dopiero badania nad tym bardzo ważnym fragmentem historii Białołęki.

Początki

Przez prawie cały okres istnienia PRL rolnicy mieli prawo czuć się pokrzywdzeni. Władze komunistyczne nigdy nie ufały tej grupie społecznej (z wzajemnością), stawiając przede wszystkim na rozwój przemysłu ciężkiego i wzrost liczebny klasy robotniczej. Problemy społeczne i ekonomiczne rolnictwa były zawsze na drugim planie, co spowodowało, iż z wyjątkiem końca lat osiemdziesiątych w PRL na wsi żyło się gorzej niż w mieście.

W latach siedemdziesiątych nie walczono co prawda z rolnikami za pomocą krwawych represji (jak w latach czterdziestych i pięćdziesiątych), ale nadal odmawiano im prawa do swobodnego dysponowania ziemią czy współdecydowania o polityce rolnej państwa (był to czas gospodarki nakazowo-rozdzielczej).

Wiele emocji na polskiej wsi wzbudziła w drugiej połowie lat siedemdziesiątych sprawa ustawy emerytalnej rolników, powszechnie odbierana jako niesprawiedliwa[2].

Te wszystkie problemy były odczuwane szczególnie na ziemi białołęckiej. Sąsiedztwo wielkiego miasta czyniło bowiem problemy i trudności dotkliwszymi psychicznie. Zwłaszcza dla ludzi młodych widzących np. różnice w poziomie życia, dostępności do dóbr społecznych (oświata, służba zdrowia, infrastruktura etc.).

W latach siedemdziesiątych nie brakowało najdziwniejszych pomysłów na rozwój terenów dzisiejszej Białołęki. Miała tu powstać m.in. elektrociepłownia Mańki, a w miejscu gdzie dziś jest teren szczególnie chronionego krajobrazu, wysypisko popiołów w Olesinie. Za to w Dąbrówce Grzybowskiej projektowane były osiedla mieszkaniowe (n.b. architekt Halina Skibniewska nakreśliła bardzo ciekawy projekt urbanistyczny).

Lata mijały, ale władza nie miała pieniędzy[3]. Nic się właściwie nie działo. Ten stan zawieszenia był szczególnie dokuczliwy dla mieszkających tu rolników (społeczność rolnicza stanowiła przed 20 laty kilkadziesiąt procent mieszkańców obszaru obecnej gminy Warszawa-Białołęka).

Nie dość, że w oczekiwaniu na "szklane domy" nie mogli stawiać własnych (nie wydawano pozwoleń budowlanych), to nie mieli nawet możliwości przyzwoitego wyremontowania swych siedzib, ponieważ nie udzielano również pozwoleń remontowych.

W najtrudniejszej sytuacji byli ludzie wkraczający właśnie w dorosłe życie. Ukończywszy szkoły, studia, chcieli spokojnie (i nowocześnie) gospodarzyć na swojej ojcowiźnie. W ówczesnych realiach nie było im to dane. Jan Młodkowski wspomina następującą sytuację. W latach siedemdziesiątych zwrócił się o przydział rur potrzebnych w jego gospodarstwie.

Poinformowano go, iż jest dwusetny na liście oczekujących. Gdy po kilku latach ponowił swój wniosek, okazało się, iż przesunął się na... 300 pozycję. Długo nie mógł uzyskać zgody na budowę domu obecny burmistrz Białołęki Jerzy Smoczyński.

I tak przyszedł sierpień 1980 roku, źródło nadziei dla wielu grup społecznych w Polsce, w tym także rolników w Białołęce. Aktywność, jaka stała się udziałem robotników po podpisaniu Porozumień Sierpniowych, miała również wpływ na polską wieś. Michał Bogusz wspomina m.in. zebranie w Ursusie we wrześniu 1980 r.[4], na którym Henryk Wujec nawoływał rolników do organizowania się.

Już na jesieni roku 1980 odbyło się zebranie założycielskie organizacji rolników, która później przekształciła się w "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Zebranie miało miejsce w szkole podstawowej w Wiśniewie. Tymczasowym przewodniczącym został mieszkaniec Dąbrówki Stanisław Czartoryski (w latach dziewięćdziesiątych ambasador RP w Norwegii). Od początku dużego wsparcia rolnikom udzielał ówczesny proboszcz parafii Płudy, ks. Franciszek Rogulski.

Sytuacja w Białołęce miała swój ogólnopolski kontekst. Władze długo nie chciały się zgodzić na rejestrację rolniczego związku. W październiku 1980 r. sąd odrzucił wniosek o zarejestrowanie NSZZ "Solidarność Wiejska", uzasadniając to brakiem podstaw prawnych. Spowodowało to następnie liczne protesty chłopskie (m.in. w Ustrzykach Dolnych) zimą 1981 r.

Kryzys bydgoski (spowodowany pobiciem w siedzibie Rady Narodowej w Bydgoszczy działaczy "Solidarności", m.in. Jana Rulewskiego i działacza chłopskiego Piotra Bartoszcze) oraz mediacja ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego[5] spowodowały zgodę na rejestrację NSZZ "Solidarność" RI.

Zgoda władz na rejestrację "Solidarności" rolniczej, udzielona ostatecznie 12 maja 1981 r. pozwoliła okrzepnąć tworzącemu się spontanicznie ruchowi. Przewodniczącym Związku na Pradze Północ został mieszkający na Tomaszewie Wacław Gozdek (żołnierz AK i WiN na Lubelszczyźnie, prześladowany przez władze komunistyczne w okresie stalinowskim).

W ówczesnych władzach związku na Pradze Północ znajdowali się m.in. Jerzy Smoczyński przewodniczący koła Solidarności RI na Marcelinie i Wacław Boreczek lider rolników z Choszczówki. Solidarność RI zrzeszała wtedy na terenie dzisiejszej Białołęki kilkuset członków.

Oprócz ogólnopolskich celów tego ruchu jakimi były: poprawa sytuacji ekonomicznej rodzin chłopskich, swoboda praktyk religijnych, na ziemi białołęckiej zabiegano jeszcze o prawo do swobodnego dysponowania swoją ziemią. Burmistrz Smoczyński wspomina z niesmakiem ówczesne nakazy płatnicze podatku, gdzie rolnika tytułowano nie właścicielem, lecz "władającym".

Istotne znaczenie miały postulaty zmierzające do większego upodmiotowienia rolników chodziło np. o wpływ na działalność istniejącej wtedy na terenie dzisiejszej gminy Białołęka spółdzielczości ogrodniczej. Związkowcy z Białołęki brali również udział w ogólnopolskich akcjach, m.in. wysłali swoich przedstawicieli na największy strajk chłopski w Siedlcach w listopadzie 1981 r.

W oczekiwaniu na przełom

Stan wojenny uniemożliwił dalszą legalną działalność. Mimo, iż nikt z członków nie został internowany, należało się liczyć z możliwymi represjami[6]. Liderzy "Solidarności" RI zajmowali się wtedy organizowaniem pomocy dla internowanych w Białołęce. Oprócz praktycznego, miało to ważny wydźwięk moralny... Nic tak nie boli osadzonych i represjonowanych jak poczucie osamotnienia.

Pomoc ta polegała przede wszystkim na organizowaniu zbiórek pieniędzy i żywności. Głównym organizatorem tej pomocy był Janusz Byliński z Zakroczymia (w latach dziewięćdziesiątych poseł i minister rolnictwa). Działalność ta była koordynowana przez aktorkę Maję Komorowską, działającą w Prymasowskim Komitecie Pomocy Internowanym.

Lata osiemdziesiąte niewiele zmieniły w sytuacji białołęckich rolników. Bankrutujący system nie był w stanie zapewnić potrzebnych rolnikom środków produkcji, zaś grunty nadal obłożone były "aresztem inwestycyjnym"[7]. W tych latach często dochodziło do sporów na zebraniach między przedstawicielami władzy a rolniczym środowiskiem.

W pamięci wszystkich zapisał się Wacław Boreczek jako niestrudzony orędownik sprawy chłopskiej. Jego koledzy podziwiali jego odwagę i oddanie sprawie. Jak wspomina Elżbieta Majlert był on dla ludzi "Solidarności" RI w Białołęce tym, czym Lech Wałęsa dla całej "Solidarności".

W latach osiemdziesiątych związkowcy (ze zdelegalizowanej wówczas "Solidarności" RI) wykorzystywali istniejące legalnie instytucje np. komisje w Radach Narodowych czy kółka rolnicze by zabiegać o swe postulaty[8]. Od 1987 r. związkowcy z "Solidarności" RI odbywali już w miarę regularne spotkania. W okresie tym dokonała się też przemiana pokoleniowa. Istotną rolę zaczęła odgrywać w organizacji generacja ówczesnych trzydziestolatków.

Nowe szanse i wyzwania

Rok 1989, okrągły stół i wybory 4 czerwca stworzyły nowe szanse. To nie przypadek, iż kandydatem Komitetu Obywatelskiego na terenie dzisiejszej Białołęki był działacz "Solidarności" RI Janusz Byliński. Związkowcy z Białołęki czynnie wsparli jego kampanię.

W 1990 r. odbyły się pierwsze wybory samorządowe. Z listy Komitetu Obywatelskiego wystartowali działacze białołęckiej "Solidarności" RI. Można postawić tezę, iż działacze "Solidarności" RI stali się na początku lat dziewięćdziesiątych nową elitą polityczną na terenie dzisiejszej Białołęki. Zadecydowały o tym, moim zdaniem, trzy przesłanki.

Po pierwsze, działacze "Solidarności" RI byli silnie związani z miejscem zamieszkania i znani w lokalnych społecznościach. Po drugie, doświadczenie pierwszej "Solidarności", największa szkoła obywatelskiej aktywności w powojennej Polsce (jak zauważył socjolog Jacek Kurczewski), dawało obycie z działalnością publiczną. Po trzecie wreszcie, była to grupa mająca jasne i skonkretyzowane cele.

W radzie Dzielnicy Praga Północ znaleźli się m.in. Jerzy Smoczyński, Janusz Kubiak oraz Elżbieta Majlert, którą następnie wydelegowano do pracy w Radzie Warszawy. Rozpoczęto wówczas intensywną pracę nad sprawami ważnymi zarówno dla środowiska rolniczego jak i całej ziemi białołęckiej. Jak wspomina Elżbieta Majlert, był to okres szczególny, radni poświęcali się swojej pracy całkowicie i co ważne, pracowali za symboliczne diety (niektórzy z nich przekazywali je na cele społeczne).

Wiele się też w tej kadencji dokonało. Dzięki ówczesnym radnym odblokowano indywidualne inwestycje na terenie Białołęki (wtedy jeszcze nie gminy), rozpoczęto pierwsze komunalne inwestycje jak np. gazyfikacja czy telefonizacja. Przede wszystkim udało się jednak przekonać decydentów różnego szczebla, by powstała gmina Białołęka. O tę ostatnia zabiegali zresztą wszyscy radni z terenów dzisiejszej Białołęki (m.in. Tomasz Liese i Albin Olczyk).

Przed pierwszymi wyborami do nowej gminy "Solidarność" RI zawarła porozumienie z reprezentacjami lokalnych środowisk, tak powstało Porozumienie Wyborcze "Gospodarność". Jak wspominają ówcześni związkowcy, bardzo przyczynił się do tego przewodniczący związku Wacław Boreczek, który samemu będąc człowiekiem skromnym, ofiarnie pracował na rzecz kierowanej przez siebie organizacji.

Po wygranych wyborach liderzy "Gospodarności" objęli najwyższe urzędy w nowopowstałej gminie Jerzy Smoczyński został burmistrzem, a Jacek Kaznowski przewodniczącym rady gminy.

Po powstaniu Gminy Warszawa-Białolęka

Zmieniający się profil gminy wpłynął również na "Solidarność" RI. W pewnym sensie mówiąc trochę żartobliwie stała się ona ofiarą własnego sukcesu. Wielu rolników sprzedało bowiem korzystnie swe grunty i odeszło od rolnictwa. Dzisiejsza "Solidarność" RI, której przewodniczącym jest Jan Młodkowski, a zastępcą (od początku lat dziewięćdziesiątych) Jerzy Smoczyński liczy już tylko ok. 50 członków.

Jak mówi Jan Młodkowski, można by właściwie zrezygnować z czynnej działalności, gdyby nie swoiste zobowiązanie moralne. Nie wszystkim rolnikom powiodło się tak, jak ich kolegom w Białołęce. Dlatego "Solidarność" RI z Białołęki wspiera obecnie postulaty ogólnopolskie ruchu. Jak zawsze chodzi o to samo o godność rolnika, by mógł żyć przyzwoicie z owoców swej pracy.

Jako ciekawostkę można podać fakt, iż choć "Solidarność" RI jest obecnie częścią ugrupowania rządzącego jedną z najbogatszych gmin w Polsce, to nie dorobiła się własnej siedziby i jak dawniej wynajmuje ją grzecznościowo na spotkania. Może zresztą pożegnanie rolnictwa w Białołęce jest przedwczesne? Białołęka jest bowiem jedną z niewielu gmin warszawskich, gdzie świętuje się corocznie dożynki, a jak mówi Elżbieta Majlert: "kto chce być rolnikiem, ten nim pozostanie".

W pamięci ludzi związanych z "Solidarnością" RI w Białołęce pozostaje też zmarły tragicznie przed kilku laty jej lider Wacław Boreczek. Związkowcy co roku spotykają się na mszy odprawianej w jego intencji w kościele w Legionowie.

Przypisy

  1. Nie udało mi się dotrzeć do archiwum "Solidarności" RI Praga Północ. Analiza akt struktur administracyjnych oraz partyjnych z tego okresu wymagałaby bardzo pracochłonnych badań i ze względu na ograniczenia w dostępie do archiwów byłaby niepełna.
  2. Na fali protestów przeciwko tej ustawie tworzyły się pierwsze organizacje opozycyjne. Zob. Stanisław Dąbrowski, Solidarność Rolników Indywidualnych 1976-1981, Wrocław 1993, s. 11-13.
  3. Zaczynały się problemy gospodarcze związane z nadmiernym zadłużeniem państwa.
  4. Prawdopodobnie 24 września.
  5. Niektórzy uczestnicy wydarzeń skłonni są tłumaczyć szczególne wstawiennictwo Księdza Prymasa faktem, iż przebywając w swej kaplicy w Choszczówce, poznał dobrze problemy społeczności rolniczej.
  6. Na relatywnie małe represje wobec działaczy chłopskich miały wpływ dwie przesłanki. Po pierwsze władze bardziej obawiały się skupionych w zakładach pracy robotników, niż rozproszonych siłą rzeczy rolników. Po wtóre ogólnopolski lider "Solidarności" RI Jan Kułaj okazał się dość spolegliwy wobec władz stanu wojennego. Na terenie Białołęki istotne znaczenie miał fakt, iż wezwany 14 grudnia na rozmowę do Pałacu Mostowskich Wacław Gozdek zdecydowanie podkreślił niekonfrontacyjny charakter kierowanej przez siebie organizacji i po wprowadzeniu stanu wojennego zaprzestał działalności (jego obowiązki przejął Stanisław Czartoryski).
  7. Pewnym przełomem dla części rolników był rok 1985. Przyjęto wtedy ustawę, która zwracała tereny wywłaszczone przez państwo na inwestycje (najczęściej za nędznym odszkodowaniem) o ile inwestycje nie zostały przeprowadzone. Na mocy tej ustawy odzyskiwali swoją ziemię rolnicy z Marcelina.
  8. Było to zresztą szersze zjawisko, taką przystanią dla b. członków NSZZ "Solidarność" okazały się w latach osiemdziesiątych rady pracownicze
Wyślij link mailem
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
Urząd Dzielnicy Białołęka, m.st. Warszawy
03-122 Warszawa, ul.Modlińska 197
Telefon: 22 676 76 70
Faks: 22 676 60 90
Stronę odwiedziło osób:
9145999
logo_BP_baner_lewy.jpg
ban-konsultacje.jpg
inicjatywa baner wysuwany1.jpg
ban-mapa.jpg
ban-kontakt.jpg
ban-19115.jpg
ban-bip.jpg
ban-facebook.jpg
ban-youtube.jpg
ban-instagram.jpg