logo.png
                 
pl
pl
 
Załatw sprawę w Urzędzie
O szkołach w Henrykowie i okolicach
Janina Pelc
O szkołach w Henrykowie i okolicach


Do Henrykowa przybyłam w listopadzie 1917 r. i zaraz rozpoczęłam pracę nauczycielki. W tym czasie w najbliższej okolicy działały trzy szkoły podległe Miejscowej Radzie Opiekuńczej w Henrykowie, Płudach i Białołęce Wsi, oraz szkoły gminne w Piekiełku, Nowodworach, w Szamocinie i Józefowie. W roku 1918-1919 po odzyskaniu przez Polskę niepodległości gmina Jabłonna przejęła szkoły MRO.

Każda z nich zajmowała jedną salę lekcyjną i posiadała jednego tylko nauczyciela, który był jednocześnie kierownikiem. Lekcje wszystkich klas odbywały się nierzadko jednocześnie. Ten typ organizacji był pozostałością po zaborach i początkowo opierały się na nim wszystkie szkoły elementarne, wówczas przeważnie jeszcze 3 lub 4-oddziałowe.

Kierowniczką szkoły w Płudach założonej w 1917 r. była Julia Bosacka, osoba energiczna i szczerze oddana swej pracy. Naukę rozpoczęła bez żadnych pomocy szkolnych. Nie było nawet tablicy. Dopiero po kilku miesiącach ze składek wnoszonych przez rodziców zakupiono tablicę, globus i mapę fizyczną Polski. W następnym roku nauczycielka i jednocześnie kierowniczka szkoły kupiła metr z podziałką oraz zdobyła komplet minerałów.

Nauka odbywała się na dwie zmiany. Od 8°°, przez trzy godziny, uczyły się dzieci oddziałów III i IV, a po półgodzinnej przerwie przychodziły na dwie lekcje dzieci klas I i II. W roku 1927/28 kierownictwo szkoły przejęła p. Szwedówna. Większość dzieci po ukończeniu w niej czterech klas szkoły powszechnej taką wtedy miała nazwę obecna szkoła podstawowa przechodziło do szkół w Henrykowie lub Piekiełku. Niektórzy po dalsze nauki jeździli pociągiem lub kolejką wąskotorową do Warszawy.

W 1927 r. Siostry Rodziny Marii zakupiły dom w którym była szkoła, rozbudowały go i zaczęły prowadzić w nim szkołę prywatną. Do szkoły tej uczęszczały dzieci przeważnie rodziców zamożniejszych, gdyż opłata miesięczna wynosiła zł 10. Dla porównania należy dodać, iż średnie zarobki miesięczne wynosiły około 150-180 zł, a bardzo wielu ludzi np. robotnicy drogowi, kolejowi i inni zarabiali jeszcze mniej, a ich średni zarobek dzienny wynosił około 5 zł i to tylko w Polsce centralnej.

Po uruchomieniu szkoły przez Siostry, Szkołę Powszechną przeniesiono do budynku prywatnego Stanisława Kuszkowskiego przy obecnej ul. Orchowieckiej róg Mehoffera. Cała szkoła, w której teraz były tylko dwa oddziały, mieściła się w pokoju z kuchnią. W kuchni była szatnia oraz miska i wiadro z wodą, które służyły za umywalnię. W pokoju natomiast, prawie przez całą jego szerokość stały ławy, w których siedziało po kilkoro dzieci. Kierowniczką i nauczycielką tej szkoły była w dalszym ciągu p. Szwedówna.

Szkoła w Piekiełku powstała około roku 1912, a jej pierwszą kierowniczką i nauczycielką była p. Bukowska, która niejednokrotnie wspominając swą pracę mówiła o tym, że sama jedna w niektórych latach szkolnych musiała uczyć około 180 dzieci. Następnym kierownikiem tej szkoły około roku 1921 był p. Trondowski, a w parę lat później kierownictwo objął p. Miszewski, a po nim obecna kierowniczka p. Świderska.

Szkoła ta najszybciej rozwinęła się do stopnia szkoły 7-klasowej, gdyż rejon, który obejmowała był największy. Duża liczba dzieci po ukończeniu szkół niżej zorganizowanych przechodziła do szkoły w Piekiełku lub Pelcowiźnie (Pelcowizna leżała na terenie obecnej Fabryki Samochodów Osobowych i była dość gęsto zamieszkała).

Duża jednak ilość dzieci kończyła swą naukę na 4 czy 5 oddziałach. W latach trzydziestych szkoła otrzymała nowy budynek typu barakowego, który służył młodzieży do roku 1966. Mieścił się on obok starej szkoły między ul. Tarasową i Szafrańców, tuż przy szosie do Jabłonny (obecna ul. Modlińska). Budynek ten został rozebrany, a szkołę przeniesiono do nowoczesnego obiektu przy ul. Płużnickiej. Jest to Szkoła-Pomnik 1000-lecia Państwa Polskiego.

Szkoła w Nowodworach powstała przed I wojną światową, a jej pierwszym kierownikiem był p. Kozłowski. Następnie około roku 1920 kierownictwo objęła p. Nożewska, która pracowała zaledwie dwa lata i przekazała kierownictwo p. Adamaszkowej. Od 1926 r. kierownictwo szkoły sprawowała p. Zenobia Filipowicz, która całe swoje życie poświęciła młodzieży i dlatego należą jej się szczególne słowa uznania. Szkołę w Nowodworach prowadziła do końca II wojny światowej, a następnie przeszła na kierownictwo Szkoły nr 116 przy ul. Klasyków w Płudach (do 1944 r. prowadziły ja Siostry Rodziny Marii).

Pierwszą kierowniczką szkoły w Białołęce Dworskiej była Kazimiera Jastrzębska, jedną z nauczycielek p. Eigner.

Szkoła w Szamocinie istniała do II wojny światowej i do końca była jednoklasowa. Kierownikiem jej był p. Wajhert późniejszy kierownik szkoły w Białołęce Dworskiej.

Szkoła w Henrykowie powstała około 1914 roku, a jej pierwszą kierowniczką była p. Niewiarowska. Następnie w roku 1917 kierownictwo objęła Janina Pelc. Do szkoły uczęszczały przeważnie dzieci ze środowiska robotniczego, bardzo biednego. Zimą większość dzieci przychodziła do szkoły w tzw. piorunach, tj. obuwiu na drewnianych podeszwach, do których przyczepiony był kawałek skóry osłaniający tylko przednią część stopy. W cieplejsze dni dzieci przychodziły przeważnie boso.

Z trzydzieściorga uczęszczających do szkoły dzieci nawet połowa nie miała ciepłego, zimowego okrycia. Jednak na lekcje przychodziły bardzo pilnie i chętnie, a przy tym uczyły się dobrze. Nauka odbywała się na dwie zmiany. W roku 1920/21 przybyła do szkoły nowa nauczycielka Anna Piesiewicz. W tym też roku szkoła po raz pierwszy miała już 5 oddziałów. Piąty oddział liczył 17 uczniów.

Chłopcy po ukończeniu piątego oddziału, początkowo sporadycznie później coraz liczniej szli na dalszą naukę do innych szkół, spośród dziewczynek tylko dwie poszły do Warszawy uczyć się zawodu. W następnych latach, kiedy szkoła w Piekiełku została 7-oddziałową, dzieci ze szkoły w Henrykowie przechodziły do Piekiełka lub szkoły na Pelcowiźnie.

W roku 1922/23 szkoła miała trzech nauczycieli, a za cały majątek globus i mapę fizyczną Polski. W roku 1921/22 szkoła otrzymała nagrodę, którą w całości przeznaczono na nabycie pomocy szkolnych do matematyki (kątomierze, cyrkle, linie, bryły geometryczne), kupiono też mapy i piłkę. W roku szkolnym 1930/31 szkoła była już 6-oddziałową. W roku 1931/32 kierownikiem jej został pan Świątek i stanowisko to piastował do roku 1937. Następcą jego był Juszczak, a po nim w roku 1939 pani Gass.

Początkowo szkoła henrykowska mieściła się w domu pana Haydzionego obecnie znajduje się tam Dom Opieki Specjalnej dla Przewlekle Chorych. W 1922 r. została przeniesiona do budynku znajdującego się w połowie drogi między Henrykowem i Dąbrówką, po lewej stronie szosy jadąc z Warszawy. W roku 1925 gmina Jabłonna wynajęła dwa pokoje w domu nad stawem obok gorzelni i tu została przeniesiona szkoła (dom p. Szopy przy ul. Klasyków między Modlińską i kościołem). Dla wyjaśnienia dodać należy, iż gorzelnia została w późniejszym czasie Fabryką Drożdży w Henrykowie, a następnie po rozbudowie Warszawską Fabryką Syntetyków Zapachowych Pollena-Aroma.

Ale do rzeczy. Właścicielka domu nad stawem z jej tylko wiadomych powodów nie chciała mieć u siebie szkoły. W związku z tym gmina wynajęła 2 pokoje w bardzo zniszczonym budynku z drugiej strony fabryki drożdży (obecnie ul. Uczniowska 24). Dzięki wysiłkom dyrektora tejże fabryki inż. Szpifogla wyremontowano częściowo wynajęte pokoje oraz dobudowano jeszcze dwie sale. Szkoła przetrwała tam II wojnę światową, a około roku 1955 została przeniesiona do prawdziwego budynku szkolnego, mieszczącego się między Henrykowem i Wiśniewem.

Dla pełniejszego obrazu należy wspomnieć również o trudnościach na jakie był narażony i jakie spotykał na każdym niemal kroku nauczyciel. Dzieci przychodziły źle ubrane i źle odżywione. Wiele z nich nie jadło śniadania, a pierwszym najczęściej posiłkiem była zupa przygotowywana przez kuchnię z produktów nadsyłanych w ramach pomocy po I wojnie światowej przez Stany Zjednoczone.

Tylko niektóre dzieci miały wszystkie książki do nauki, a wyjątkowo przybory do rysunków. Wspomniana wyżej nauczycielka p. Piesiewicz, tak bardzo oddana była młodzieży, że około 30% ze swej skromnej pensji przeznaczała na zakup różnych pomocy, a szczególnie przyborów do rysunków. Do roku 1923 z powodu mrozów i braku opału przerwy w nauce trwały tygodniami, a nie rzadko i cały miesiąc.

Ze względu na trudności finansowe z jakimi zmagała się gmina nie było często woźnej, a uczniowie razem z nauczycielką sprzątali izby lekcyjne, rąbali drzewo i palili w piecach. Na podobne trudności napotykały również inne szkoły, z którymi utrzymywałem kontakt w latach 1917-1923.

Lecz pomimo tak trudnych warunków stosunek dzieci do nauki był zadziwiający. W czasie np. ostrej zimy w roku 1921, kiedy to dzieci już trzeci dzień uczyły się w nie opalanej klasie przyjechał na wizytację inspektor. Stwierdziwszy, iż temperatura spadła poniżej 5°C polecił zwolnić uczniów do domu. Uczniowie zaoponowali i poprosili o pozostawienie ich.

W późniejszych latach trudności malały, a warunki pracy były coraz lżejsze. Organizowano nawet wycieczki do Warszawy, Wilanowa, Czerniakowa, Raszyna, na Bielany, a nawet do Płocka. Były też w późniejszych latach urządzane wyjazdy 2-3 razy w roku dla najstarszej klasy do teatru.

Pod względem narodowościowym szkoła nie była jednolita, tak zresztą jak i mieszkańcy okolic. Oprócz dzieci polskich uczęszczało około 15% dzieci żydowskich oraz około 10% dzieci kolonistów niemieckich ze Świdrów i Kępy Tarchomińskiej. Były to tzw. mniejszości narodowe.

Zmiany jakie zaszły w Henrykowie i jego okolicy w okresie międzywojennym były duże. Wybudowano wiele domów, położono kostkę bazaltową na jezdni szosy modlińskiej, wybrukowano "kocimi łbami" drogę z Henrykowa do Płud i Białołęki Dworskiej, pobudowano ze składek mieszkańców Dom Katolicki, wybudowano szkoły typu barakowego w Piekiełku i Białołęce Dworskiej. Były to szkoły 7-klasowe, rozbudowano do trzech klas szkołę w Nowodworach i do czterech klas w Henrykowie.

Jednak do zakończenia II wojny światowej wiele domów, a nawet przeważająca ich część nie posiadała oświetlenia elektrycznego. O oświetleniu ulic czy budowie chodników, za wyjątkiem paruset metrów w Białołęce Dworskiej, nie można było nawet marzyć.

Ze względu na brak wałów ochronnych w czasie wiosennych czy jesiennych powodzi Wisła wylewała bardzo daleko, a woda podchodziła niejednokrotnie aż do kościoła w Płudach. Dlatego też ludność wyprowadzała swój dobytek na tereny wyżej położone, przeważnie na wydmy piaszczyste ciągnące się wzdłuż toru kolejowego. Obecnie z wydm tych pozostało niewiele. Piasek Niemcy podczas okupacji wywozili pociągami na budowę umocnień i fortyfikacji, a także na budowę dróg strategicznych.
 
Wyślij link mailem
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
Urząd Dzielnicy Białołęka, m.st. Warszawy
03-122 Warszawa, ul.Modlińska 197
Telefon: 22 676 76 70
Faks: 22 676 60 90
Stronę odwiedziło osób:
8910595
logo_BP_baner_lewy.jpg
ban-konsultacje.jpg
inicjatywa baner wysuwany1.jpg
ban-mapa.jpg
ban-kontakt.jpg
ban-19115.jpg
ban-bip.jpg
ban-facebook.jpg
ban-youtube.jpg
ban-instagram.jpg